Właściwości tytoniu szlachetnego. Czym jest snus?

Materiał ten miałem stworzyć bezpośrednio po tym jak aktualny prezydent Karol Nawrocki podczas jednej debaty zażył pewien woreczek, jednak stwierdziłem, że nie będę podgrzewał i tak już silnych nastrojów społecznych. Zapewne co bym wtedy nie powiedział zostałoby odebrane albo, jako wsparcie dla jego kandydatury albo, jako próba osłabienia jego pozycji. Nie chciałem wpaść w tą pułapkę, ponieważ mój blog jest apolityczny i chciałbym żeby każdy czuł się tutaj dobrze, zarówno sympatyk prawicy, lewicy jak i centrum. Moje materiały mają charakter pozapolityczny i to się nigdy nie zmieni. Niestety przez lata opatrzyłem się jak działają pseudodziennikarze zasilani kroplówką politycznej gotówki, dlatego dzisiaj jestem po stronie tych, którzy tworzą rzetelne media. Szczególnie, że widzowie oraz czytelnicy – czyli Wy – tej rzetelności oczekują. 

Przejdźmy jednak do rzeczy. W tamtym momencie niemal wszyscy dowiedzieli się czym jest tzw. snus, czyli woreczek nikotynowy, a dokładniej celuloza nasączona nikotyną. Prawdziwy snus jest w Polsce, jak i większości krajów UE (poza m.in. Szwecją) nielegalny, bowiem oryginalny snus zawiera prawdziwy tytoń, a ten nasz samą nikotynę. 

Jak doskonale wiadomo palenie papierosów jest szkodliwe dla zdrowia, co nie podlega żadnym wątpliwościom, ale głównym winowajcą jest sam proces spalania podczas którego wytwarzanych jest ponad kilkadziesiąt szkodliwych substancji. Tutaj jednak nawet nie chodzi wyłącznie o toksyny bowiem płuca nie są ewolucyjnie przystosowane do wdychania jakiegokolwiek dymu. Niezależnie od tego, czy palisz tytoń, miętę, szałwię czy herbatę, proces spalania każdej materii organicznej wytwarza substancje smoliste, które oblepiają pęcherzyki płucne, a tym samym zwiększasz ryzyko nowotworów. Natomiast co się tyczy samego tytoniu szlachetnego oraz jego głównego alkaloidu – nikotyny, sprawa już nie jest tak oczywista jakby mogło się wydawać. 

Nikotyna: 

Może zacznijmy od głównego alkaloidu tytoniu czyli nikotyny. Rośliny produkują alkaloidy w celach obronnych, które bardzo często, chodź nie zawsze, są dla człowieka trujące. Ich celem jest przetrwania gatunku dlatego swoja chemią odstraszają roślinożerców. Nikotyna przez stulecia była wykorzystywana jako biopestycyd mający zwalczać szkodniki w uprawach. Niestety nikotyna nie wybiera – zabija zarówno pszczoły jak i szkodniki, dlatego została wycofana z rynku. Chodź jeżeli ktoś bardzo się uprze to może zrobić zupę “petunie” i podlewać nią swoje uprawy w ogrodzie. To prawda nikotyna jest toksyczna, ale jak zapewne się domyślacie sekret tkwi w dawce. 

Nikotyna bowiem znajduje się w wielu roślinach z rodziny psiankowatych do których należy tytoń ale znajduje się ona również w pomidorach (psianka pomidor!), papryce czy ziemniakach (psianka ziemniak!), jednak w skrajnie małych, wręcz nieistotnych ilościach. 

Niegdyś uważano że dla osoby nieuzależnionej dawka śmiertelna czystej nikotyny wynosi od 0,03 do 0,06 g (czyli 30–60 mg). Dawałoby to dawkę śmiertelną na poziomie 0,8 mg/kg masy ciała lub 40 wypalonych papierosów i wskazywałoby, że nikotyna jest bardziej toksyczna….niż cyjanek. Jak się okazuje jest to z dużym prawdopodobieństwem wartość błędna, ale za to przepisywana w podręcznikach od ponad 100 lat! Przyznam szczerze, że sam uległem temu błędowi i powieliłem wam tą informację przy filmie o skrzypie, który również zawiera śladowe ilości tej substancji. Po prostu jeżeli czytam książki napisane przez profesorów uznaje, że informacje tam zawarte są prawdziwe. Zresztą nie tylko ja uległem temu błędowi, a również wielu innych naukowców, którzy konsekwentnie przepisują tą wartość po innych nawet do dzisiaj. To jest krytyczny problem, poniewaz jeżeli w 20 artykułach pisanych przez mądre głowy widzę to samo, to ciężko nie uznać tego za fakt. 

W tym przypadku wystąpił jednak poważny błąd, zapewne podsycony licznymi kampaniami antynikotynowymi, których celem było obrzydzanie papierosów – nomen omen cel zdaje się całkiem słuszny społecznie. W końcu wszyscy dokładamy się do NFZ-u, a ja nawet muszę płacić 2-krotnie, zaś leczenie nowotworów płuc, to nie jest tania sprawa. 

Okiem na kwestię toksyczności nikotyny rzucił jednak Austriacki naukowiec w 2013 roku i dokopał się, że informacja o tak wysokiej toksyczności jest konsekwentnie przepisywana od połowy XIX-wieku na podstawie przestarzałych eksperymentów. Oto jeden z nich.  

Wolne tłumaczenie według źródła [2] 

„Objawy zostały dokładnie określone w eksperymentach na samych sobie przeprowadzonych przez Reila, a później przez Dworzacka i Heinricha (pod kierunkiem D. Schroffa). Po przyjęciu 1–4 mg nikotyny autorzy ci odczuli pieczenie w ustach, drapanie w gardle, zwiększone wydzielanie śliny, a następnie uczucie ciepła bijącego z żołądka, które rozprzestrzeniło się na klatkę piersiową oraz od głowy aż po czubki palców u stóp i rąk.

Następnie badani stali się pobudzeni, cierpieli na bóle głowy, zawroty głowy, drętwienie, zmętnienie wzroku i słuchu, nadwrażliwość na światło, lęk, suchość w gardle, zimne kończyny, odbijanie, wzdęcia, nudności, wymioty oraz parcie na stolicę. Oddech był przyspieszony i utrudniony, tętno początkowo wzrosło bezpośrednio wraz ze zwiększaniem dawki, ale później rosło i spadało w sposób nieregularny. Po 45 minutach eksperymentatorzy stracili przytomność. Jeden z nich przez 2 godziny cierpiał na drgawki kloniczne, szczególnie mięśni oddechowych, a także drżenie kończyn i dreszcze na całym ciele. Po początkowym powrocie do zdrowia, uczucie wyczerpania, senność i przygnębienie utrzymywały się przez 3 dni.”

No i tutaj pojawia się poważny problem bo całkowicie nieprawdopodobnym jest, aby tak mała dawka nikotyny wywołała tak istotny efekt. Wypalenie 1 papierosa powoduje wchłonięcie 2mg nikotyny, więc już po 2 papierosach musielibyśmy dostać drgawek, co jest absurdem. Wchłanialność nikotyny z płuc jest słaba i wynosi zaledwie 10%, bowiem  większość nikotyny ulatuje wraz z dymem. Warto to podkreślić ponieważ w 1 papierosie może być od 10 do 20mg nikotyny, ale nie mamy szans jej przyswoić w całości.  

Z analiz rzeczywistych przypadków zatruć śmiertelnych Austriak ustalił, że dawka śmiertelna wynosi prawie 20 razy więcej czyli od 0,5 do 1g (6,5-13 mg/kg). 

Dodatkowo istnieje też mechanizm tolerancji. Nałogowi palacze mogą wypalać dwie paczki dziennie i nie odczuwać żadnych objawów zatrucia, które u nowicjusza mogłyby okazać się istotne. Wynika to z faktu, że organizm stopniowo buduje tolerancję (odporność) na ten alkaloid. Proces uzależniania zazwyczaj zaczyna się od jednego papierosa, a wraz ze zwiększaniem dawek organizm „przyzwyczaja się” do nikotyny, co pozwala palaczowi przyjmować dawki, które dla osoby postronnej byłyby lekko toksyczne.

No ale ile tej nikotyny znajduje się w liściu tytoniu? Ano standardowo od 0,3% do 3% w suchej masie liścia, chodź odnotowano również większe ilości nawet – 7%. 100g suszonych liści będzie zawierało zatem od 0,3 do 3g nikotyny, zatem nawet po przeliczeniach Austriaka taka dawka może okazać się dla nas toksyczna. Tyle, że jeżeli weźmiemy pod uwagę świeże liście, to jest to wartość ok. ~800g, bowiem większość stanowi woda. Naprawdę trudno byłoby zjeść jednorazowo prawie kilogram zielska, które nie należy do najsmaczniejszych. Jeżeli z 5g liści tytoniu zaparzylibyśmy sobie “herbatkę”, to potencjalne ryzyko zgonu jest skrajnie niskie, oczywiście przyjmując dawki Austriaka za prawidłowe. To już otwiera drogę do potencjalnych zastosowań terapeutycznych, ale z ogromnymi ALE. Tytoń jest uznawany często za śmiertelną truciznę, ale wygląda na to, że w rzeczywistości nie jest aż tak trujący. Rośliny śmiertelnie trujące zabijają przy o wiele mniejszych dawkach, jak chociażby pokrzyk wilcza jagoda.

Nikotyna przede wszystkim jest bowiem substancją psychoaktywną, a dokładniej agonistą receptorów acetylocholinowych, których aktywacja prowadzi do wyrzutu:

-Dopaminy (daje przyjemność),

-Noradrenaliny (pobudza i daje energię),

-Serotoniny (poprawia nastrój),

-Glutaminianu (poprawia pamięć i uczenie się).

No co tu dużo mówić – po prostu nikotyna wciska gaz do dechy. W normalnych warunkach mózg uwalnia te substancje precyzyjnie i w małych ilościach. Nikotyna powoduje nienaturalnie silny i jednoczesny wyrzut całego tego koktajlu.

Dla mózgu jest to sytuacja ekstremalna, na którą odpowiada mechanizmem obronnym:

  • Zaczyna wyłączać część receptorów 
  • Po pewnym czasie bez nikotyny poziom tych wszystkich neuroprzekaźników (dopaminy, serotoniny, glutaminianu) spada poniżej normy.

To dlatego osoba uzależniona nie pali już po to, żeby czuć się „lepiej” (wyrzut dopaminy), ale po to, żeby przestać czuć się źle (niski poziom dopaminy). Problemem jest też to, że nikotyna w postaci papierosa daje szybkiego strzała. W ciągu dosłownie kilku sekund wciska gaz do dechy, zwiększając przy tym tętno oraz ciśnienie krwi. Palacz znajduje się na sinusoidzie: od stanu głodu (poniżej normy) do stanu chwilowego nasycenia (norma). Osoba niepaląca ma stabilny poziom neuroprzekaźników bez tych gwałtownych skoków. Proces ten prowadzi do bardzo szybkiego uzależnienia. Nikotyna to swego rodzaju „biochemiczny granat” wrzucony do układu nagrody, który wybucha w sekundę. Kofeina to zaś bardziej „zatyczki do uszu”, które sprawiają, że nie słyszysz sygnałów alarmowych Twojego organizmu o zmęczeniu.

Producenci nikotynowych terapii zastępczych (oraz osoby powiązane) z użyciem nikotyny zapewniają, że: 

“Brakuje dowodów na długotrwałe szkody sercowo-naczyniowe, a badania obserwacyjne wśród użytkowników NRT nie wykazały zwiększonego ryzyka zawału serca czy udaru.

Palacze, którzy przestają palić, i stosuję wyłącznie środki NRT odnotowują poprawę zdrowia naczyń krwionośnych. Konsensus badawczy jest taki, że nikotyna nie powoduje raka i nie jest izolowanym czynnikiem większości chorób wywoływanych przez palenie” [4]. 

Jednak musimy pamiętać, że lobbing bywa silny. To prawda, że sama nikotyna jest o wiele bezpieczniejsza niż palenie papierosów, ale pomimo to istotnie wpływa na pracę serca i nie jest dla niego obojętna. Chodź przez wiele lat nie traktowano nikotyny jak bezpośredniej toksyny dla serca tak najnowsze dane z 2024 i 2025 roku wskazują, że nikotyna jest szkodliwa dla układu sercowo-naczyniowego [6]. Dodatkowo wskazuje się, że walka z paleniem papierosów miała już swoje oczekiwane rezultaty bowiem ludzie świadomi swojego zdrowia coraz rzadziej sięgają po papierosy. Niestety pojawianie się nowych form papierosów, czyli e papierosów, waporyzatorów oraz torebek nikotynowych przedłuża uzależnienie społeczne, które mogło być już całkowicie wolne od nikotyny. Dodatkowo odnotowuje się efekt bramy (gateway effect), osoby które sięgają po tabakę, woreczki nikotynowe zaczynają uzależniać się od nikotyny, co w pewnym momencie skłania do eksperymentów z innymi formami jej przyjmowanie. 

Żeby nie było tylko źle o nikotynie to jest ona badana pod kątem działania neuroprotekcyjnego (anty-Alzheimerowskiego) i poprawy pamięci. Niestety wysoki potencjał uzależniający sprawia, że praktycznie wykorzystanie nikotyny jest mało atrakcyjnym kierunkiem badań. Tradycyjnie liście oraz kwiaty stosowano jako środek na infekcje dróg moczowych, astmę, kaszel, ból zębów oraz jako środek przeciwbólowy i na infekcje grzybicze [3].

Inne związki w tytoniu: 

Warto zwrócić uwagę, że sam tytoń zawiera również inne związki. Dla przykładu przyjmowanie produktów bezdymnych (zatem nie mówimy o papierosach) w Indiach związane jest ze zwiększonym ryzykiem raka szyi, przełyku i trzustki, a także z różnymi chorobami jamy ustnej. 

Nikotyna to większościowy alkaloid tytoniu, ale pojawiają się tam również nornikotyna, anatabina, anabazyna oraz wiele innych. Dodatkowo pojawią się również beta-karboliny, które mogą wzmacniać efekt nikotyny oraz podkręcać efekt uzależniający, chodź niektóre badania nie wykazują tego efektu [8]. 

Niestety za toksyczność gotowego tytoniu nie jest odpowiedzialna wyłącznie nikotyna, a związki, które nie występują w świeżych liściach, a które zaczynają powstawać w procesie suszenia, a dokładniej w procesie specjalistycznego suszenia. Proces suszenia innych roślin trwa zazwyczaj kilka dni w temperaturze pokojowej, a naszym celem jest możliwie szybkie pozbycie się wody, która sprawia że produkt psuje się. Niestety tak suszony tytoń byłby okropny w smaku. Jest wiele technik jego przetwarzania ale tytoń najczęściej suszony jest tygodniami, tak żeby liście powoli umarły, ale jednak żeby nie straciły większości wody. Potem tytoń podlega procesowi fermentacji. W tym procesie liście delikatnie się nawilża, a następnie prasuje, żeby odciąć dostęp tlenu. W ten sposób powstają zamknięte bele, które mogą stać latami – zupełnie jak kiszona kapusta – nazywamy to procesem tzw. dojrzewania. Dopiero potem  tytoń jest krojony i wrzucany do papierosów czy tytoniu do żucia. Jeżeli ktoś uważa, że żuje czy pali zwykły tytoń to jest w błędzie, on żuje produkt o wiele bardziej przetworzony. Jeżeli weźmiecie sobie przetworzony tytoń do ręki to on nigdy nie jest suchy, zawsze jest lekko wilgotny. Papierosy są tak pakowane, żeby nie traciły tej cennej mocnej wilgoci. To właśnie dlatego jak ktoś w Polsce uprawia tytoń i go następnie samodzielnie suszy i pali to smakuje…no cóż tu dużo mówić, strasznie cuchnie, a jego palenie jest ponoć wątpliwą przyjemnością. 

Niestety w etapach o których wam mówiłem powstają duże ilości nitrozaminy, które są uważane za rakotwórcze. Oczywiście nitrozaminy powstają również w wielu innych produktach, ale są to ilości zupełnie nieporównywalne z tytoniem. To między innymi dlatego snus jest zakazany w większości krajów UE – jest nie tylko uzależniający ale również rakotwórczy. 

Tytoń do żucia przygotowany w specjalistyczny sposób może mieć mniejszą liczbę tych związków, ale obecność alkaloidów tytoniu sprawia, że nie można tego wyeliminować do zera. 

Podsumowanie:

Palenie papierosów jest bardzo toksyczne, przyjmowanie tytoniu w postaci bezdymnej, również może okazać się toksyczne, zaś przyjmowanie samej nikotyny zdaje się być najbezpieczniejsze. Warto jednak podkreślić, że nikotyna wciąż nie jest obojętna dla naszego organizmu, zatem na 100% nie traktujcie tego jako produkt prozdrowotny.

Wykaz niektórych źródeł: 

[1] Tayoub, G., Sulaiman, H., & Alorfi, M. (2015). Determination of nicotine levels in the leaves of some Nicotiana tabacum varieties cultivated in Syria. Herba Polonica, 61(4), 18–28

[2] Bernd Mayer: How much nicotine kills a human? Tracing back the generally accepted lethal dose to dubious self‐experiments in the nineteenth century, 2013. 

[3] OLUWAFEMI OMONIYI OGUNTIBEJU: ANTIDIABETIC AND BIOLOGICAL ACTIVITIES OF NICOTIANA TABACUM: POSSIBLE MECHANISMS, 2020. 

[4] Prof Ann McNeill i inni: Evidence summary: The health effects of nicotine, 2025.

[5] ENVI Health Working Group EU: Novel tobacco and nicotine products and their effects on health, 2023. 

[6] Thomas Münzel, Filippo Crea, Sanjay Rajagopalan, Thomas Lüscher, Nicotine and the cardiovascular system: unmasking a global public health threat, European Heart Journal, 2025. 

[7] Anjali Sanjeev i inni: Tobacco (Nicotiana tabacum) – A Systemic Review, 2021. 

[8] Andrew C. Harriss i inni: β-carbolines found in cigarette smoke elevate intracranial self-stimulation thresholds in rats, 2020. 

[9] GHALEB TAYOUB i inni: Determination of nicotine levels in the leaves of some Nicotiana tabacum varieties cultivated in Syria, 2015. 

[10] MARCIN DELIJEWSKI i inni: A THERAPEUTIC POTENTIAL OF NICOTINE: REASSESSING THE CURRENT PARADIGM OF NICOTINE PHARMACOTHERAPY, LITERATURE REVIEW, 2018. 

[11] Adchara Prommaban i inni: Phytochemical, Antioxidant, Antihyaluronidase, Antityrosinase, and Antimicrobial Properties of Nicotiana tabacum L. Leaf Extracts, 2022.

[12] Wenji Zhang i inni: Phytochemicals derived from Nicotiana tabacum L. plant contribute to pharmaceutical development, 2024. [13] Irina Stepanov i inni: Tobacco-specific nitrosamines in new tobacco products, 2006.

Podobne wpisy

Zostaw odpowiedź